X
 

Żydzi sprzeczali się między sobą, mówiąc: «Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?» Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki». To powiedział, nauczając w synagodze w Kafarnaum.

    J 6, 52-59

Komentarz

Ciało i Krew. Pokarm na życie wieczne. Aż tyle daje Jezus. Całego siebie. Doświadczamy tego, ilekroć sprawujemy Przenajświętszą Ofiarę, składając na ołtarzu dary chleba i wina. Ciało i Krew. Konsekrowana Hostia i przemienione wino. Mimo swej kruchości i prostoty, a może właśnie dlatego, są zadatkiem życia wiecznego, trwania w Bogu. „Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim” – mówi Jezus. Bez Ciała i Krwi Syna Człowieczego obumieramy. Bez Eucharystii nie ma w nas życia. Pozostajemy śmiertelni. Doskonale rozumiał to kanonizowany niespełna rok temu Karol Acutis. Mawiał, że „gdyby ludzie naprawdę rozumieli znaczenie Eucharystii, kościoły byłyby tak przepełnione, że trudno byłoby wejść do środka”. Miał świadomość, że „im częściej przyjmujemy Eucharystię, tym bardziej upodobniamy się do Jezusa”. Ciało i Krew. Pokarm na drogę do wieczności, nasza „autostrada do nieba”. Najlepszy i najszybszy sposób, by w pełni żyć w Bogu.


komentarz: Ks. Rafał Skitek

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Otrzymać w wierze tak wielka tajemnice Miłości

         [Święta Katarzyna usłyszała, jak Bóg do niej mówił]: O, najdroższa córko, otwórz oko intelektu, by oglądać przepaść mej miłości. Nie ma stworzenia rozumnego, którego serce nie musiałoby pęknąć z miłości, widząc po wszystkich dobrach, którymi was obsypałem, to dobrodziejstwo, które otrzymaliście w tym Sakramencie. […] Kto kosztuje tego Sakramentu? Kto go widzi? Kto go dotyka? Zmysł ducha. Jakim okiem go widzi? Okiem intelektu, jeśli oko jest uzbrojone źrenicą najświętszej wiary. Oko to widzi w tej białości całego Boga i całego człowieka, naturę boską zjednoczoną z naturą ludzką, ciało, duszę, krew Chrystusa, duszę zjednoczoną z ciałem, ciało i duszę zjednoczone z moją naturą boską, nieoddzielną ode Mnie. […] Kto go dotyka? Ręka miłości. Tą ręką dotyka dusza tego, co oko intelektu widziało i poznało w Sakramencie przez wiarę: i dotyka ręką miłości, by upewnić się o tym, co duchowo widziała i poznała przez wiarę. Kto go kosztuje? Smak świętego pragnienia. Smak cielesny kosztuje smaku chleba, a smak duszy, którym jest święte pragnienie, kosztuje Boga-człowieka. Widzisz więc, że zmysły ciała mylą się, lecz nie zmysł duszy, dzięki światłu i pewności, które dusza posiada w sobie. Bo oko intelektu ujrzało źrenicą najświętszej wiary; ujrzawszy – poznaje: potem dotyka z wiarą, ręką miłości, tego, co poznało przez wiarę. Wreszcie smakiem i gorącym pragnieniem, kosztuje dusza mej niewymownej płomiennej miłości. Ta miłość raczyła ją zaprosić do przyjęcia tak wielkiej tajemnicy tego Sakramentu i łaski, którą z nim otrzymuje.

Dialog o Bożej Opatrzności, nr 111
Św. Katarzyna ze Sieny (1347–1380)



Podniesienie.


         Słuchaj znów kaznodziei z opactwa św. Emerama:

         Jakże biedni są ci chrześcijanie-błędnowiercy, którym wydarto ofiarę Mszy św., a z nią dziewiczych kapłanów ! Jakże biedni są ci chrześcijanie, odkąd w ich świątyniach nie dźwięczy już dzwonek na podniesienie ! Jakże biedni, odkąd w ich świątyniach nie płonie już wieczna lampka przed tabernakulum, nie migoce świeca przed obrazem Madonny ! Matka Boża i Syn Boży należą przecież do siebie ! Jakże oni biedni, odkąd już nie błogosławi im Zbawiciel pod postacią chleba ze złocistej monstrancji !

         Uzasadniona skarga. Uzasadnione współczucie. Współczuj i ty, ale postaraj się, by skargi te nie odnosiły się do ciebie i twoich bliskich.

         Po podniesieniu następują pełne głębokiej treści modlitwy i ceremonie, przez które celebrans jako przedstawiciel ludu, powołując się na mękę Jezusa, na jego zmartwychwstanie i jego wniebowstąpienie, na jego prototypy Abla, Abrahama i Melchizedecha, poleca z całą miłością i ufnością Ojcu niebieskiemu cierpiący Kościół w czyśćcu. Wszystkim w Chrystusie spoczywającym, błaga on, udziel miejsca ochłody, światła i pokoju. Kościół i jego ofiara pamięta o wszystkich !

         I znowu uświadamia sobie kapłan swoją nędzę, uderza się w piersi i wymawia wobec wszystkich głośno: Nam też grzesznym sługom twoim, o Panie, racz dać uczestnictwo w świętej Ofierze. Jeżeli już nie ze względu na nas, to ze względu na wstawiennictwo Świętych, z których wymienia po jednym z każdego stanu. Jest to ponowne i uroczyste powołanie się na dziewiąty artykuł wiary: Wierzę w obcowanie Świętych.

         Nie zapominaj jednak, że Święci nie potrafią nam dopomóc, jeśli sami nie zadamy sobie trudu, by wejść na drogę świętości.

         Kochaj także Mszę św. jako ochłodę dusz cierpiących i pamiętaj dobrze: Taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą (Mt 7, 2).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.