X
 

W czasie Ostatniej Wieczerzy Jezus, podniósłszy oczy ku niebu, modlił się tymi słowami: «Ojcze Święty, nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; aby wszyscy stanowili jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie, aby i oni stanowili w Nas jedno, by świat uwierzył, że Ty Mnie posłałeś. I także chwałę, którą mi dałeś, przekazałem im, aby stanowili jedno, tak jak My jedno stanowimy. Ja w nich, a Ty we Mnie! Oby się tak zespolili w jedno, aby świat poznał, że Ty Mnie posłałeś i że Ty ich umiłowałeś, tak jak Mnie umiłowałeś. Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą Mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata. Ojcze sprawiedliwy! Świat Ciebie nie poznał, lecz Ja Ciebie poznałem, i oni poznali, że Ty Mnie posłałeś. Objawiłem im Twoje imię i nadal będę objawiał, aby miłość, którą Ty Mnie umiłowałeś, w nich była i Ja w nich».

    J 17, 20-26

Komentarz

Zdanie „oby się tak zespolili w jedno” św. Hieronim przetłumaczył jako consummati in unum – czyli nie tylko, żeby byli jedno w sposób doskonały, pełny, ostateczny i dokończony, ale żeby byli „przetrawieni w jedno”. To jest takie doświadczenie bycia razem z innymi, które jest procesem wewnętrznym: zostałem przetrawiony ku tej jedności – i dopiero opierając się na tym doświadczeniu, mogę wyjść do świata, którego czasem się boję. To jest właśnie doświadczenie Pięćdziesiątnicy: apostołowie zamknięci w Wieczerniku i zabarykadowani „na amen” nie wyszliby na ulice Jerozolimy, gdyby nie to, że w tymże Wieczerniku zostali przetrawieni w jedno przez Ducha Świętego. Dopiero po tym doświadczeniu otworzyli drzwi, wyszli na zewnątrz i poszli do świata.


komentarz: ks. Wojciech Surmiak

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 




Rozmawiali oni z sobą o tym wszystkim, co się wydarzyło.

    Łk 24, 14


         Uczniowie idący do Emaus nie mogą pojąć tego wszystkiego. Jeszcze ich przygniata nastrój tygodnia męki Mistrza, lecz z mowy ich przebija serdeczna miłość do Jezusa i niezachwiana wiara w jego potęgę. A teraz tak srogi zawód ! Myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela (Łk 24, 21). Tymczasem najlepszy Mistrz był blisko swoich wiernych i wszelką przykrość zamienił w szczerą radość. Z licami tryskającymi weselem biegli do Jeruzalem i opowiadali, jak go poznali po łamaniu chleba. Tak jest, Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają (Ps 145, 18). Tak więc zaufaj i ty Panu we wszystkich trudnościach. Te właśnie trudności życiowe są ceną zmartwychwstania. Słyszymy przecież dziś słowa Zbawiciela: Czyż Mesjasz nie miał tego cierpieć, aby wejść do swej chwały ? (Łk 24, 26).

         Połącz więc z radością świąteczną gotowość, aby dzielić los Mistrza i z nim cierpieć. I dla Mistrza ! Mów z Apostołem narodów: Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej ? Utrapienie ? (Rz 8, 35). Te wszystkie pokusy i smutki trwają w porównaniu do wieczności tylko sekundę. - Czy ucisk ? Przecież w żadnym cierpieniu nie jesteś sam, ponieważ Pan jest z tobą. - Czy prześladowanie ? czyli miecz ? Ależ prześladowcy i miecze mogą zniszczyć tylko łupinę, duszy zaś nie potrafią. - Czy głód ? czy nagość ? Czy nie trzeba raczej uważać sobie za honor móc cierpieć niedostatek z cierpiącym nędzę Jezusem ? - Czy niebezpieczeństwo ? Czego znów obawiać się, skoro Pan nigdy nie opuszcza swoich wiernych ? - Nie, bo we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował (Rz 8, 37).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.