X
 

audycja nagrana z radia - proszę przewinąć do właściwego momentu

Jezus powiedział do swoich uczniów: «Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie wpierw znienawidził. Gdybyście byli ze świata, świat by was kochał jako swoją własność. Ale ponieważ nie jesteście ze świata, bo Ja was wybrałem sobie ze świata, dlatego was świat nienawidzi. Pamiętajcie o słowie, które do was powiedziałem: „Sługa nie jest większy od swego pana”. Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować. Jeżeli moje słowo zachowali, to i wasze będą zachowywać. Ale to wszystko wam będą czynić z powodu mego imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał».

    J 15, 18-21

Komentarz

Pan Jezus mówi do swoich uczniów, że i oni będą prześladowani. Ludzie mogą czynić nam zło z różnych powodów. Niekiedy powodem jest zemsta, innym razem po prostu komuś czymś podpadniemy. Czasem jednak świat prześladuje nas dlatego, że jesteśmy uczniami Jezusa. Jesteśmy wytykani palcami w pracy, w szkole, czasem i w rodzinie, bo chodzimy na Mszę św., modlimy się, pościmy w piątek, w rozmowach przywołujemy przykłady dobrych księży. To innych bardzo irytuje. Nasze świadectwo, mimo szykan, jest jednak bardzo potrzebne, bo ten, który w tej chwili nas atakuje, za jakiś czas może właśnie nas poprosić, byśmy mu coś więcej o Bogu opowiedzieli. Świadczyć o Bogu w codzienności, krzywdy nam wyrządzane cierpliwie znosić, urazy chętnie darować i mieć świadomość, że kiedyś miłosierdzie Boże może nie tylko w nas, ale i przez nas zaowocować. Oto zadanie dla uczniów Jezusa.


komentarz: Ks. Marek Porwolik

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził

         Jeśli ze śmierci przeszliśmy do życia (J 5,24), to jest od bezbożności do wiary, nie dziwmy się, że świat nas nienawidzi. Kto bowiem nie przeszedł ze śmierci do życia, ale trwa w śmierci, ten nie może miłować tych, którzy z mrocznych siedzib śmierci, że tak powiem, przeszli do budowanych z żywych kamieni jasnych przybytków życia. […] Oto nadszedł dla nas, o chrześcijanie, czas chwały. Powiada bowiem Apostoł: Chlubimy się z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość wypróbowaną cnotę, wypróbowana zaś cnota – nadzieję. A nadzieja zawieść nie może. Oby tylko miłość Boża rozlana była w naszych sercach przez Ducha Świętego (Rz 5, 3-5). […] Podobnie bowiem jak obfitują w nas cierpienia Chrystusa, tak też doznajemy odeń obfitej pociechy (2 Kol 1,5). A zatem z największą gorliwością przyjmijmy cierpienia Chrystusa. Niech obfitują w nas, skoro pragniemy obfitej pociechy. Dostępują jej wszyscy, którzy płaczą. Wszakże niejednakowo wszyscy. Gdyby bowiem jednakowa miała być pociecha, nie byłoby napisane: Jak obfitują w nas cierpienia Chrystusa, tak też doznajemy obfitej pociechy (2 Kor 1,7).

Wezwanie do męczeństwa, 41-42
Orygenes (ok. 185–253)



Zakończenie Mszy świętej.


         A teraz, powoli ze szczytów ścisłej łączności z Bogiem trzeba znowu zejść do twardej rzeczywistości ziemskiego życia. Najświętsza Ofiara dobiega do końca. Kapłan, przejęty głęboko obecnością Boga w sercu, z natarczywością błaga Pana, ażeby Najświętsze Ciało i Krew, które spożył, przylgnęły do jego wnętrzności i by żadna zmaza grzechowa nie została w nim, którego posiliły czyste i święte sakramenty. Następują jeszcze modlitwy i prośby, by owoce Komunii św. dojrzały dla żywota wiecznego.

         W końcu rozlega się wezwanie do wszystkich: Ite missa est ! Odejdźcie znowu do waszych zajęć, albowiem Msza św. się skończyła ! Nawiązując do tego, co ktoś napisał: Gdy zabrzmi od ołtarza +Ite missa est+ wielu sądzi, że już wszystko skończone. A właśnie teraz dopiero wszystko się zaczyna. Albowiem +Ite missa est+ oznacza: +Idźcie, nadeszła godzina waszego posłannictwa i realizacji !+ Ofiara liturgiczna w świątyni skończona - Ite ! - lecz ofiara pozaliturgiczna waszego praktycznego życia chrześcijańskiego właśnie teraz się rozpoczyna. Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał (1 P 2, 9).

         Lecz co za rozdźwięk daje się odczuć właśnie tu między życiem religijnym i świeckim, codziennym ! Nie można wcale poznać tych ludzi. Z jaką straszną pogardą odnoszą się tacy katolicy od świeczki i kadzidła do samej religii i Kościoła św. !

         Współczesnemu człowiekowi imponuje religia praktykowana, a nie pisana pięknymi słowami, religia w życiu, a nie na pergaminach. Dziś pragnie się widzieć człowieka, który dzięki swej religii byłby w życiu codziennym szczęśliwy, prawy i wierny, dobry i czysty, pełen miłości i poświęcenia w każdej potrzebie. Człowieka, któryby był żywym
Gloria na chwałę swego Pana.

         Zaszczep głęboko w duszy swojej takie pojmowanie
Ite missa est. Z nabożeństw wynoś nowy zapas energii poza mury kościelne do życia po myśli Bożej, do katolicyzmu czynu. Setki Mszy św. na nic się nie przydadzą, gdy życie i postępowanie nie dostraja się do ich ducha. Zastanów się przez chwilkę nad słowami św. Jakuba: Tak jak ciało bez ducha jest martwe, tak też jest martwa wiara bez uczynków (Jk 2, 26).


Rozmyślania pochodzą z książki Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.