X
 

Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść. Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali. Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić. Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami. Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».


komentarz: Ks. Tomasz Jaklewicz

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Przyjdźcie na ucztę

         Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę. Ale zaproszeni znaleźli wymówki: jeden poszedł na swoje pole, drugi do swego kupiectwa […]. To zadziwiające zaaferowanie i nieustanne ożywienie, które poruszają światem, są, niestety, zbyt widoczne na całym świecie. Ileż jest ubrań, pożywienia, budowli i innych tak wspaniałych rzeczy, że w głowie się od tego kręci: połowa by w zupełności wystarczyła. To życie powinno być jedynie przejściem do wieczności […]. Z całych naszych sił powinniśmy się starać oderwać od tej nadmiernej aktywności i mnogości, od tego, co nie jest niezbędnie potrzebne, i skupić naszą uwagę na nas samych, przywiązać się do naszego powołania, zbadać, gdzie, jak i w jaki sposób Pan nas powołał: jednego do wewnętrznej kontemplacji, drugiego do działania, a trzeciego […] do spoczynku wewnętrznego, w spokojnej ciszy boskich ciemności, w jedności ducha. Nawet tych ostatnich Bóg powołuje czasem do zewnętrznego działania, czasami do wewnętrznego, wedle swojej woli, ale człowiek nie zważa na Jego wezwanie. […] Jeśli człowiek, wewnętrznie powołany do szlachetnej ciszy i spokoju, pragnąłby z tego względu nieustannie unikać wszelkich uczynków miłosierdzia, to nie byłoby to dobre i niestety, dzisiaj rzadko spotyka się ludzi, którzy pragną pełnić nadzwyczajne dzieła miłosierdzia. […] Ewangelia opowiada, że król dostrzegł zaproszonego, nieubranego w strój weselny. […] Ubraniem, którego mu brakowało, jest prawdziwa czystość i boskie miłosierdzie, ten prawdziwy zamiaru poszukiwania Boga, który wyklucza wszelką miłość własną i tego, co jest obce Bogu, zamiar pragnienia wyłącznie Boga. […] Tym, którzy szukają sami siebie, nasz Pan mówi: Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju prawdziwego miłosierdzia?. Oni szukali raczej darów Bożych, a nie Boga samego.

Kazanie 74, na cześć świętej Korduli
Jan Tauler (ok. 1300–1361)



Jeden z nich wrócił chwaląc Boga donośnym głosem.

    Łk 17, 15


         Oto wzór wdzięczności, tej cnoty, która tak jest dziś rzadka. A przecież i ty masz tyle powodów do dziękczynienia.

         Od Boga masz wszystko: życie, zdrowie, pożywienie, odzienie, opiekę i pomoc. Bogu zawdzięczasz dobrodziejstwa łaski: powołanie do prawdziwej wiary, przebaczenie grzechów, zachowanie od wiecznego potępienia i tyle, tyle dowodów życzliwości. Od tylu lat ! Aż po dziś dzień !

         Jest to więc obowiązkiem słuszności; co więcej, obowiązkiem prostej przyzwoitości, mówić z Dawidem: Chcę błogosławić Pana w każdym czasie (Ps 34, 2) - iść za radą Apostoła: Dziękujcie zawsze za wszystko Bogu (Ef 5, 20) - naśladować Kościół św., który dzień w dzień modli się i śpiewa: Czyńmy dzięki Panu, Bogu naszemu, albowiem godną to i sprawiedliwą jest rzeczą.

         Lecz jakże to ustawicznie dziękować Bogu ? Oczywiście nie znaczy to, że miałbyś siedzieć cały dzień w kościele, ale raczej to, że masz stale trwać w usposobieniu wdzięczności i przy sposobności okazać je czynem. Czyń tak, jak św. Jan Chryzostom, którego dewiza brzmiała: Niech będzie Bóg uwielbiony ! Gdy oczerniali go jego wrogowie, modlił się: Niech będzie Bóg uwielbiony ! Gdy skazano go na wygnanie, jedno tylko miał na ustach: Niech będzie Bóg uwielbiony ! A gdy na obczyźnie miał już ducha wyzionąć, szeptał jeszcze: Niech będzie Bóg uwielbiony !

         Tak też i twoje serce, jak igła magnetyczna, niech się zawsze kieruje ku Bogu, dawcy wszystkich łask. Zawsze i wszędzie, w każdym położeniu życiowym. Wybierz sobie jeden dzień w tygodniu lub miesiącu, w którym byś w szczególny sposób składał dzięki Bogu, bądź to wysłuchaniem Mszy św., przyjęciem Komunii św., jałmużną, odwiedzinami Boga Eucharystycznego w tabernakulum, odwiedzinami chorego lub choćby drobnym umartwieniem. Zawsze i wszędzie niech będzie twoją troską to, co zaprzątało króla proroka: Cóż oddam Panu za wszystko, co mi wyświadczył ? (Ps 116, 12).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.