Jezus powiedział do swoich uczniów: «Słyszeliście, że powiedziano: „Będziesz miłował swego bliźniego”, a nieprzyjaciela swego będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują, abyście się stali synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Jeśli bowiem miłujecie tych, którzy was miłują, cóż za nagrodę mieć będziecie? Czyż i celnicy tego nie czynią? I jeśli pozdrawiacie tylko swych braci, cóż szczególnego czynicie? Czyż i poganie tego nie czynią? Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski».
Komentarz
Nieraz przy okazji ślubu można usłyszeć wśród weselnych rozmów zdanie: „Jak oni do siebie pasują”. Tymczasem miłość nie polega na dopasowaniu. Polega na byciu z sobą pomimo różnic i niedopasowań. Wolimy jednak myśleć inaczej. Gdy ktoś mnie pozdrawia, to i ja go pozdrowię. Gdy ktoś się uśmiecha, to i ja się uśmiechnę. Gdy ktoś czyni mi dobro, to i ja uczynię dobro dla niego. Wymiana. Rachunek. Równowaga. Jezus mówi: to za mało. Chrześcijaństwo to nie wzajemność i dobre samopoczucie pośród tych, którzy są jak my. To modlitwa za tych, którzy są trudni i niemili dla nas. I nie tylko modlitwa. To codzienny wysiłek wobec tych, którzy odwracają się do nas plecami lub obrażają na każdym kroku. Bądźmy jak Bóg. Obdzielający każdego po równo – i słońcem, i deszczem.
komentarz: ks. Tomasz Koryciorz
Pokaż rozważanie
Ukryj







