Jezus oddalił się ze swymi uczniami w stronę jeziora. A przyszło za Nim wielkie mnóstwo ludzi z Galilei. Także z Judei, z Jerozolimy, z Idumei i Zajordania oraz z okolic Tyru i Sydonu szło do Niego mnóstwo wielkie na wieść o tym, jak wiele działał. Toteż polecił swym uczniom, żeby łódka była dla Niego stale w pogotowiu ze względu na tłum, aby na Niego nie napierano. Wielu bowiem uzdrowił i wskutek tego wszyscy, którzy mieli jakieś choroby, cisnęli się do Niego, aby Go dotknąć. Nawet duchy nieczyste, na Jego widok, padały przed Nim i wołały: «Ty jesteś Syn Boży». Lecz On surowo im zabraniał, żeby Go nie ujawniały.
Komentarz
Przyjęcie przez Boga ciała człowieka i podjęcie życia w nim na ziemi nie ma paralel w żadnych religiach. Złamało schemat żydowskiego myślenia o JHWH. Dotąd synowie Boga to adoptowani na mocy przymierza personalnego (2 Sm 7) władcy, ale tylko ci funkcjonujący w wierności Bogu. W języku Starego Testamentu opisuje też ludzi świadomych bliskości Boga jako Ojca. Zwrotu „Syn Boży” tam nie ma. Odniesiony w Ewangelii przez złego ducha do Jezusa budzi podejrzliwość, szokuje, implikuje wachlarz domysłów. Łamie zaufanie do Niego jako człowieka i buduje dystans. Jezus nie wyjaśnia, lecz ucina. On chce spotkania, a nie teorii bez rozumienia.
komentarz: s. Joanna Nowińska
Pokaż rozważanie
Ukryj





