X
 

Jezus zobaczył celnika, imieniem Lewi, siedzącego na komorze celnej. Rzekł do niego: «Pójdź za Mną!» On zostawił wszystko, wstał i z Nim poszedł. Potem Lewi wydał dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych ludzi, którzy zasiadali z nimi do stołu. Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: «Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?» Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników».

    Łk 5, 27-32

Komentarz

Scena powołania Lewiego nieco zaskakuje. O powołaniu apostołów – rybaków Piotra, Andrzeja, Jakuba i Jana – wiadomo, że poprzedzone było ich znajomością z Jezusem. W żadnej Ewangelii natomiast nie znajdziemy informacji o wcześniejszym kontakcie Lewiego z Jezusem. Czy zatem zaproszenie celnika do grona uczniów to był impuls? Jezus na pewno wiedział, kim jest ten, którego powołuje, mimo że z nim wcześniej nie rozmawiał. On zna serce każdego człowieka. Nasze serca też zna. I każdego z nas również powołuje do grona swoich uczniów. Od nas zależy, czy kurczowo będziemy trzymać się swojej życiowej stabilizacji, czy zaryzykujemy i „zostawimy wszystko”, aby coraz pełniej stawać się Jego uczniami.


komentarz: Andrzej Macura

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 



Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie.

    J 2, 5


         To matczyne napomnienie Najświętszej Maryi Panny powinni sobie zapamiętać ci przede wszystkim, którzy zamierzają wstąpić w związek małżeński. Powinno ono brzmieć stale w uszach i w sercach wszystkim małżonkom i tym, którzy chcą żyć kiedyś w stanie małżeńskim. Zwłaszcza dziś, kiedy tak zastraszająco szerzy się zbezczeszczenie i rozluźnienie świętego węzła małżeńskiego. Małżeństwo, to połączenie mężczyzny z niewiastą w celu dalszego rozwoju rodu ludzkiego, jest fundamentem i korzeniem ludzkości. Jeśli będzie ono zmurszałe, to siłą rzeczy także ród ludzki nie będzie dobry. Chrystus sam głosi prawo dziedziczności: Każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce (Mt 7, 17).

         A jednak wstępuje się w stan małżeński, tak jak gdyby się szło na kiermasz - bez rozmysłu, lekkomyślnie, bez modlitwy, bez zdania sobie sprawy z odpowiedzialności. Przy tym, zdając się na Boże miłosierdzie, zapomina się o słowach, które po tysiąckroć już się spełniły: grzechy przed małżeństwem ściągają nieszczęście i brak błogosławieństwa na małżeństwo ! I płyną potem łzy prawie zawsze na próżno, bo - za późno ! Nie chcieli słuchać, więc muszą znosić ciężary. Wielu już pogrążyło się w skrajnej nędzy, ponieważ wcześniej czynili, niż pomyśleli !

         Dlaczegoż jest dziś tak wiele nieszczęśliwych małżeństw ? Ponieważ skojarzyła je lekkomyślność, grzech i życie marnotrawne ! Każdy jest także w tej niezwykle poważnej sprawie kowalem własnego szczęścia i nieszczęścia.

         Musisz więc zawsze pamiętać o tym napomnieniu: Przeto roztropni bądźcie i czuwajcie w modlitwach (1 P 4, 7).

         Roztropnie jest myśleć o tym, że małżeństwo to krok do szczęścia lub nieszczęścia doczesnego i wiecznego. Czuwać i modlić się, żeby Bóg i Matka Najświętsza mogli udzielić swego błogosławieństwa. Czyń to, co Jezus przez usta swego kapłana tak często i prawie natarczywie ci poleca. A normą twego postępowania niech będą piękne słowa młodych małżonków Tobiasza i Sary: Bośmy synowie świętych, a nie możemy się tak złączyć jak narody, które nie znają Boga (daw. Tb 8, 5).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.