X
 

Kiedy Jezus nasycił pięć tysięcy mężczyzn, zaraz przynaglił swych uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, do Betsaidy, zanim sam odprawi tłum. Rozstawszy się więc z nimi, odszedł na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, łódź była na środku jeziora, a On sam jeden na lądzie. Widząc, jak się trudzili przy wiosłowaniu, bo wiatr był im przeciwny, około czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze, i chciał ich minąć. Oni zaś, gdy Go ujrzeli kroczącego po jeziorze, myśleli, że to zjawa, i zaczęli krzyczeć. Widzieli Go bowiem wszyscy i zatrwożyli się. Lecz On zaraz przemówił do nich: «Odwagi, to Ja jestem, nie bójcie się!» I wszedł do nich do łodzi, a wiatr się uciszył. Wtedy oni tym bardziej zdumieli się w duszy, nie zrozumieli bowiem zajścia z chlebami, gdyż umysł ich był otępiały.

    Mk 6, 45-52

Komentarz

Kiedy jestem w Łagiewnikach, tam, gdzie Jezus objawił się św. Faustynie przy furcie, zastanawiam się, co czułabym w tym miejscu, gdybym zobaczyła Jezusa. Czy moje serce byłoby tak otwarte jak serce Faustyny? Czy raczej tak przestraszone jak serca apostołów, którzy zaczęli krzyczeć na widok Jezusa? Chyba ta druga reakcja jest mi bliższa. Apostołowie wielu spraw nie rozumieli, mimo że byli tak blisko Jezusa. Chwilę wcześniej byli świadkami rozmnożenia chleba. Widok Mistrza chodzącego po wodzie mógł ich po prostu przerosnąć. Ale nie jest ważne, czy człowiek ma otwarte serce, czy się boi. Jezus odpowiada każdemu, kto reaguje na Jego obecność.


komentarz: Judyta Syrek

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Jezus był sam

         Najważniejszym przesłaniem Ewangelii jest dominująca i wszechobecna obecność Boga. Jest to wezwanie do spotkania z Bogiem, a Boga można spotkać tylko w samotności. Tym, którzy żyją wśród ludzi, wydaje się, że ta samotność jest im odmówiona. Byłoby to przekonanie, że wyprzedzamy Boga w samotności: to On czeka na nas; znalezienie Go jest znalezieniem siebie, ponieważ prawdziwa samotność jest duchem, a wszystkie nasze ludzkie samotności są jedynie względnymi drogami do doskonałej samotności, która jest w wierze. Prawdziwa samotność nie jest brakiem ludzi, jest obecnością Boga. Stawianie swojego życia twarzą w twarz z Bogiem, oddanie swojego życia idei Boga, jest skokiem w obszar, w którym stajemy się samotni. To wysokość sprawia, że góry są samotne, a nie miejsce, w którym się znajdują. Jeśli obecność Boga w nas wzrasta w ciszy i samotności, pozostawia nas spokojnych, zjednoczonych, radykalnie połączonych z wszystkimi ludźmi, którzy są stworzeni z tej samej ziemi co my. Błogosławieni ci, którzy słuchają słowa Bożego i zachowują je (Łk 11,28). Nie ma samotności bez ciszy. Cisza to czasem milczenie, ale cisza to zawsze słuchanie. Brak hałasu, który byłby pozbawiony naszej uwagi wobec słowa Bożego, nie byłby już ciszą. Dzień pełen hałasów i głosów może być dniem ciszy, jeśli hałas stanie się dla nas echem obecności Boga.

My inni, ludzie ulicy
Służebnica Boża Madeleine Delbrêl (1904–1964)



Jezus im odpowiedział: Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają.

    Mt 11, 4-5


         Chrystus wskazuje wahającym się i wątpiącym uczniom Jana Chrzciciela na swoje listy uwierzytelniające, że On rzeczywiście jest zesłanym przez Boga Mesjaszem: na cuda ! Niezwykłe cuda ! Cała ich masa ! Stwierdzone przez wrogów i przyjaciół. Cuda dziejące się na oczach tłumów ! Uleczony ślepy od urodzenia wyznaje: Od wieków nie słyszano, aby ktoś otworzył oczy niewidomemu od urodzenia. I dorzucił bardzo znacząco a rozumnie: Gdyby ten człowiek - Jezus - nie był od Boga, nie mógłby nic czynić (J 9, 32-33).

         Gdyby ten nie był od Boga ! Oto sens cudów Jezusa. Mówiąc po ludzku, jego tak wzniosła nauka, jego tak święte życie, nawet jego tak pociągająca osobowość mogły nie być jeszcze przekonujące. Dopiero cuda były ostatecznymi dowodami jego boskiego posłannictwa i jego bóstwa. Dlatego to on sam mówi: Jeżeli nie dokonuję dzieł mojego Ojca, to Mi nie wierzcie. Jeżeli jednak dokonuję, to choćbyście Mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we Mnie, a Ja w Ojcu (J 10, 37-38).

         Że ciągle się dzieją cuda, o tym jeszcze usłyszysz. Tymczasem zdaj sobie sprawę z najbardziej niezwykłego cudu, jakim jest Kościół katolicki. Pisze o tym ktoś tak przedziwnie pięknie i prawdziwie: Był czas, kiedy rzymskie imperium władało całym znanym światem, a cesarski orzeł dumnie rozpościerał skrzydła od jednego do drugiego krańca ziemi - lecz czymże jest to mocarstwo rzymskie wobec królestwa Bożego, Kościoła katolickiego ? Rzygnęła Azja falą barbarzyńców i ci pochłonęli rzymskiego kolosa - a ponad Kościołem przeszły bałwany wędrujących ludów bez najmniejszej dla niego szkody. Piekło zionęło już swoją nienawiścią, gdy Kościół był jeszcze w kolebce. Uzbroiło świat pogański w narzędzia katowskie i usiłowało młodziutki Kościół utopić w morzu krwi. Lecz po trzech wiekach córa Syjonu wynurzyła się z tej krwawej kąpieli niewzruszona, w młodzieńczej świeżości, a w tej krwawej walce poznała tylko i wzmocniła swoje siły. Gdy już ostrza mieczy stępiły się na ciałach męczenników, a kaci padali z wyczerpania, wtedy piekło ukuło nową broń i rozgorzała nowa wojna, wojna z herezją, bój na życie i śmierć, bój, który i nasze brzemienne w zdarzenia czasy porusza, a który potrwa aż do skończenia świata, aż do powszechnego triumfu Kościoła świętego. Tak więc cud nad wszelkie cuda, to stojący dziś silnie Kościół katolicki. Zaiste, Chrystus i Kościół jego mają na swym czole znamię boskości ! Trwaj przy obydwu z dumą i miłością. Przede wszystkim przez akcję katolicką, przez postępowanie w myśl katolickich zasad i wreszcie przez chrześcijański czyn. Inaczej drżyj przed tym, co powiedział Jezus: Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie !, wejdzie do królestwa niebieskiego (Mt 7, 21).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.