X

źródło - www.edycja.pl


audycja nagrana z radia - proszę przewinąć do właściwego momentu

Takie jest świadectwo Jana. Gdy Żydzi wysłali do niego z Jerozolimy kapłanów i lewitów z zapytaniem: «Kto ty jesteś?», on wyznał, a nie zaprzeczył, oświadczając: «Ja nie jestem Mesjaszem». Zapytali go: «Cóż zatem? Czy jesteś Eliaszem?» Odrzekł: «Nie jestem». «Czy ty jesteś prorokiem?» Odparł: «Nie». Powiedzieli mu więc: «Kim jesteś, abyśmy mogli dać odpowiedź tym, którzy nas wysłali? Co mówisz sam o sobie?» Powiedział: «Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak rzekł prorok Izajasz». A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. i zaczęli go pytać, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?» Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała». Działo się to w Betanii, po drugiej stronie Jordanu, gdzie Jan udzielał chrztu.

    J 1, 19-28

Komentarz

Świat potrzebuje świadków wiary. Słyszymy te słowa wiele razy. Sami czasem próbujemy dać świadectwo wiary. Pierwszym świadectwem o Chrystusie było świadectwo Jana Chrzciciela, kuzyna Jezusa. To jest wzór. Jan nie świadczy o swojej wielkiej wierze czy pokorze, ale mówi o tym, co Bóg chce uczynić dla świata. Mówi o prostowaniu dróg przed przyjściem Jezusa. Można powiedzieć, że żyjemy w epoce po Chrystusie. Ale tak naprawdę żyjemy w czasie paruzji, przed kolejnym Jego przyjściem. Dzisiaj tak samo jak w czasach Jana Chrzciciela nie znamy dobrze Jezusa, mimo iż Ewangelia opisuje Jego misję i działalność. Jesteśmy w trakcie poznawania.


komentarz: Judyta Syrek

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Pragnienie prawdziwego światła

         Światło prowadzi nas za rękę, wzmacnia nas, uczy nas, pojawia się i znika, kiedy go potrzebujemy. Nie wtedy, kiedy tego pragniemy – to jest udziałem doskonałych – ale kiedy jesteśmy zakłopotani i całkowicie wyczerpani, wtedy przychodzi nam z pomocą. Pojawia się z daleka i sprawia, że czuję je w sercu. Krzyczę tak, że aż się dławię, tak bardzo pragnę je uchwycić, ale wszystko jest ciemne, a moje biedne ręce są puste. Zapominam o wszystkim, siadam i płaczę, tracąc nadzieję, że jeszcze kiedyś je zobaczę. Kiedy już się wypłaczę i siadam zrezygnowany, wtedy ono pojawia się w tajemniczy sposób, obejmuje mnie za głowę, a ja rozpływam się we łzach, nie wiedząc, kto oświeca mój umysł delikatnym światłem. Ale kiedy je rozpoznaję, szybko odlatuje, pozostawiając we mnie ogień swojego boskiego pragnienia. Stopniowo ogień ten się rozpalają i podsycany oczekiwaniem, staje się wielkim płomieniem, który sięga nieba, ale gaśnie z powodu braku czujności, kłopotów i trosk życia.

Hym 18.
Symeon Nowy Teolog (ok. 949–1022)



Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałą.

    Łk 21, 27


         Chrystus i krzyż Chrystusa, oto szczytowy punkt w wielkim dniu końca świata i sądu ostatecznego. Zastanów się nad majestatem tej chwili.

         Jakie myśli zalegną serca złych ? Znali oni dobrze ten znak zbawienia. Na chrzcie św. kreślił go im na czole kapłan, a później wielokrotnie pobożna matka. Tyle razy znaczył ich nim bogobojny ojciec. Mimo tego postępowali oni jako wrogowie krzyża Chrystusowego (Flp 3, 18). Nie chcieli iść królewską drogą krzyża. Wstydzili się krzyża i wiary w Ukrzyżowanego, w jego naukę i Kościół. Był dla nich jak dla żydów i pogan zgorszeniem i głupstwem (1 Kor 1, 23). - Jaki dreszcz wstrząśnie nimi teraz ! Ze strachu i szału będą wołać do gór: Padnijcie na nas; a do pagórków: Przykryjcie nas ! (Łk 23, 30). Lecz niestety wszystko na próżno. Muszą tu stać, by usłyszeć od Ukrzyżowanego wyrok potępienia. Nie chcieli go znać za życia. Teraz on im powie: Nigdy was nie znałem, odejdźcie ode Mnie ! (Mt 7, 23).

         Zastanów się głęboko nad tym straszliwym losem - i strzeż się !

         A jakie uczucia będą ożywiać dobrych ? Przyznawali się na ziemi do krzyża i Ukrzyżowanego, mimo częstych obelg ze strony światowców, mimo tylu strat materialnych. Otwarcie i nieustraszenie stali w szeregach akcji prawdziwie katolickiej ! Rano, w południe i wieczorem z nabożeństwem znaczyli się najświętszym znakiem Odkupienia. Wyznawali śmiało z Apostołem: Nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa (Ga 6, 14). Poszli za wezwaniem Zbawiciela: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje (Mt 16, 24). Dlatego też zachowali cierpliwość w różnorodnych nędzach i dolegliwościach ziemskiej pielgrzymki.

         Jakaż radość, jaka ufność rozpromieni ich lica na widok krzyża i Ukrzyżowanego !

         Przyłącz się do nich. Przyznaj się i ty do krzyża Chrystusowego ! Żyj według nauki i przykładu Ukrzyżowanego ! Cierp z nim i dźwigaj jak on swój krzyż ! A wtedy nie będziesz potrzebował obawiać się jego przyjścia. Wtedy będzie mógł Jezus i o tobie powiedzieć: Znam owce moje, a moje Mnie znają (J 10, 14).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.