Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I przepełnieni zdumieniem mówili: «Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę».
Komentarz
Ojciec Adam Szustak OP, komentując ten fragment Ewangelii, podkreśla, że głuchoniemy, którego Jezus uzdrawia, miał zamknięte serce. Być może człowiek ten doświadczył zranienia w miłości. Przestał słuchać i przestał mówić. Jezus, uzdrawiając go, najpierw patrzy w niebo i mówi: „Otwórz się. Effatha”. Pokazuje, że serce otwiera się, kiedy patrzysz w niebo. Więź z Bogiem może uczynić wszystko nowym. W kolejnym kroku Jezus dotyka uszu. To znaczy, że nie da się otworzyć serca, jeżeli nie zaczniemy słuchać. A sztuki słuchania można uczyć się, czytając słowo Boże. I trzeci krok – Jezus dotyka śliną tego człowieka. Może nas to dziwić, ale ślina jest symbolem życia i siły.
komentarz: Judyta Syrek
Pokaż rozważanie
Ukryj





