X
 

Kto przychodzi z wysoka, panuje nad wszystkim, a kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i po ziemsku przemawia. Kto z nieba przychodzi, Ten jest ponad wszystkim. Świadczy On o tym, co widział i słyszał, a świadectwa Jego nikt nie przyjmuje. Kto przyjął Jego świadectwo, wyraźnie potwierdził, że Bóg jest prawdomówny. Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi słowa Boże: a bez miary udziela mu Ducha. Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce. Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz gniew Boży nad nim wisi.

    J 3, 31-36

Komentarz

Wszyscy jesteśmy słabi. Tak żałośnie słabi, bezradni i śmieszni, że ujawnienie tego wydaje nam się kosmiczną katastrofą. Bracia we wspólnotach prześcigają się w mówieniu źle o sobie samym. Ale usłysz tylko coś krytycznego na swój temat od kogoś innego niż ty. Od razu wytaczane są najcięższe działa obronne. Jestem próżnym człowiekiem. W miarę łatwo mi się do tego przyznać. Ale gdy ktoś dotknie jakiegoś mojego czułego punktu, wystawiając na próbę moją mizerniutką pokorę, prawda od razu wychodzi na jaw. Niedawno ktoś zupełnie przypadkowo zrobił to. Poległem z kretesem. Maska opadła. Zabolało. Poczułem się jak nagi w centrum handlowym. I naprawdę już zupełnie nie wystarcza mi to, że o tym wiem i do tego się przyznaję. Chciałbym się tego pozbyć. Chciałbym, by Jezus to zabrał. Jezus, który przyszedł z wysoka i który panuje nad wszystkimi, stał się poddanym wszystkich. Ja, który z ziemi pochodzę, po ziemsku myślę i po ziemsku gadam, mam dokładnie na odwrót. Panie, ratuj mnie przede mną samym!


komentarz: Adam Szewczyk

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi słowa Boże

               Pan powiedział nam: Badajcie Pisma (J 5,39). Badajcie je zatem i zapamiętajcie dokładnie i z wiarą to, o czym opowiadają. W ten sposób, znając dokładnie wolę Bożą..., będziecie mogli odróżnić bezbłędnie dobro od zła, zamiast nadstawiać ucho byle jakiemu duchowi i dać się ogarnąć szkodliwym myślom.

      Bądźcie pewni, bracia, że nic nie jest tak pomyślne dla naszego zbawienia, jak zachowywanie boskich zaleceń Pana... Jednakże potrzebujemy dużo bojaźni, cierpliwości i wytrwałości w modlitwie, aby został nam objawiony sens choć jednego słowa Nauczyciela, abyśmy poznali wielką tajemnicę, ukrytą w Jego najmniejszym słowie i byli gotowi dać nasze życie za jeden mały znak z Bożych przykazań (por Mt 5,18).

      Ponieważ słowo Boże jest jak miecz obosieczny (Hbr 4,12), który kształtuje i odcina duszę od wszelkiej zawiści i popędu ciała. Co więcej, staje się także jak palący ogień (Jr 20,9), kiedy ożywia żar naszych dusz, kiedy każe nam gardzić wszelkimi smutkami życia, a doświadczenia uznawać za radość (Jk 1,2), kiedy w obliczu śmierci, której inni ludzie tak bardzo się obawiają, ono wzbudza w nas pragnienie życia, uzdalniając nas, by do niego dojść.

Symeon Nowy Teolog (ok. 949-1022), mnich grecki



Tomasz Mu odpowiedział: Pan mój i Bóg mój !

    J 20, 28


         O, co za cierpliwość i wyrozumiałość Pana ! Przecież Tomasz znał przepowiednię zmartwychwstania Jezusa, słyszał od Apostołów dokładne sprawozdania, widzi wokoło siebie powszechną radość z niesłychanego zdarzenia. A jednak nie wierzy ! Owszem nawet chce - chciałoby się prawie o zuchwalstwie pomyśleć - stawiać Zbawicielowi warunki: Jeżeli nie zobaczę, nie uwierzę (J 20, 25).

         A Pan ? Traktuje to wszystko z jakąś nieskończoną wyrozumiałością. Współczuje z apostołem. Nie strofuje go. Przychodzi do niego ze słowem pokoju. Rzeczywiście staje do jego dyspozycji, a potem łagodnie i z miłością upomina go: Nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym ! (J 20, 27). Z tą samą pobłażliwością znosi Pan ustawicznie i to daleko więcej jeszcze, co zdaje ci się wprost nie do pojęcia: zatwardziałość żydów, ataki niewiernych, podłości bezbożników, schizmy i herezje i tyle, tyle innej nędzy i grzechów.

         A ty ? Ty zawsze mówisz sobie, że musiałeś ostro wystąpić. I dziwisz się potem, że nie znajdujesz drogi do serc swoich dzieci i przełożonych. Trafnie tu zauważa jedna z rozsądnych matek naszych czasów: W przeciwieństwie do niezbyt nawet jeszcze odległej przeszłości, dzisiaj autorytetu samymi nakazami i zakazami nie da się utrzymać. Nasze dzieci są już na to zbyt świadome. O wszystkim decyduje przykład życia. Jeżeli jesteś surowy względem swoich poddanych, to wychowujesz sobie tymczasowo obłudników, którzy potem będą cię przeklinać. Staraj się więc, jak Zbawiciel, zrozumieć współczesne nastawienie duchowe młodzieży, a pozyskasz ją wraz ze Zbawicielem dużo łatwiej miłością i własnym przykładem, niż jednostronnym akcentowaniem autorytetu !

         Pamiętaj wreszcie o głęboko wzruszającym wyznaniu św. Tomasza: Pan mój i Bóg mój ! Powtarzaj to sobie często i z głębi serca. Powtarzaj zwłaszcza wtedy, gdy kapłan po konsekracji podnosi Najświętszą Hostię. Nie patrz wtedy na ziemię, lecz jak pragnął św. Pius X i nawet osobnym odpustem obdarzył, prosto z głęboką wiarą i ufnością spoglądaj Zbawicielowi w oczy i mów mu z serca: Pan mój i Bóg mój ! (J 20, 28).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.