X
 

Jezus udał się do pewnego miasta, zwanego Nain; a podążali z Nim Jego uczniowie i tłum wielki. Gdy przybliżył się do bramy miejskiej, właśnie wynoszono umarłego – jedynego syna matki, a ta była wdową. Towarzyszył jej spory tłum z miasta. Na jej widok Pan zlitował się nad nią i rzekł do niej: «Nie płacz». Potem przystąpił, dotknął się mar – a ci, którzy je nieśli, przystanęli – i rzekł: «Młodzieńcze, tobie mówię, wstań!» A zmarły usiadł i zaczął mówić; i oddał go jego matce. Wszystkich zaś ogarnął strach; wielbili Boga i mówili: «Wielki prorok powstał wśród nas, i Bóg nawiedził lud swój». I rozeszła się ta wieść o Nim po całej Judei i po całej okolicznej krainie.

    Łk 7, 11-17

Komentarz

Zanim Jezus wskrzesił Łazarza, powiedział, że jego choroba „nie zmierza ku śmierci, ale ku chwale Bożej, aby dzięki niej Syn Boży został otoczony chwałą”. Zawsze zastanawiam się, czy pozostałe wskrzeszenia opisane w Biblii też były motywowane w ten sam sposób. Każdy człowiek musi przecież kiedyś umrzeć. Nie obserwujemy wskrzeszeń zbyt często, nie ma reguł, kto powinien jeszcze żyć, a kto nie. Czytałem, jak pewna matka prosiła o. Pio o modlitwę za ciężko chore dziecko. Po chwili modlitwy o. Pio przerwał modlitwę i powiedział do owej kobiety: „będziemy je opłakiwać”. Tak jakby już wiedział, że Bóg postanowił zabrać to dziecko do siebie. Ale zapytajmy, jako chrześcijanie, czy to źle? Niedawno rozmawiałem z ojcem, który kilka lat wcześniej stracił dziecko. Powiedział, że widocznie Bóg chciał mieć już to dziecko u siebie, i że właściwie to dziecko ma już „wszystko z głowy” i żyje sobie teraz w obecności Jezusa. W końcu który rodzic nie chciałaby, żeby jego dziecko żyło wiecznie? Owszem, zawsze jest smutek rozstania z osobą, którą się kocha, ale dla chrześcijanina nigdy nie jest to powód do rozpaczy. 


komentarz: Ireneusz Krosny

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


"Młodzieńcze, tobie mówię, wstań!"

               Nawet jeśli oznaki śmierci odebrały całą nadzieję życia, nawet jeśli ciała zmarłych spoczywały w grobie, to jednak na głos Boga już rozkładające się zwłoki podniosły się i zaczęły mówić. Syn oddany został matce, został wezwany, wręcz wydarty z grobu. A czym jest twój grób? To twoje złe nawyki, twój brak wiary. Z tego grobu uwolnił Cię Chrystus, z tego grobu wyjdziesz, jeśli słuchasz Słowa Bożego. Nawet jeśli twój grzech jest tak ciężki, że nie możesz się sam z niego oczyścić łzami żalu, Kościół, twoja Matka, będzie płakać za Ciebie. Ta, która wstawia się za każdym ze swoich synów, owdowiała matka dla swoich jedynaków. Gdyż ona współczuje poprzez duchowe cierpienie, które jest dla niej normalne, kiedy widzi, że jej dzieci idą ku zatraceniu, brnąc w coraz to gorsze grzechy...

      Dlatego ta bogobojna matka płacze i towarzyszy jej tłum. Jest to znaczna liczba tych, którzy litują się nad tą czułą matką. Zatem, kiedy wstaniesz z grobu, zostaniesz z niego uwolniony. Zatrzymają się niosący cię, a ty wypowiesz słowa życia. Wszyscy osłupieją. Przykład jednego zmieni wiele i uwielbią Boga za to, że dał nam takie lekarstwo, by uniknąć śmierci.

Św. Ambroży (ok. 340-397), biskup Mediolanu, doktor Kościoła



Potem przystąpił, dotknął się mar.

    Łk 7, 14


         Prędzej czy później i ty znajdziesz się na marach. Słuchaj więc pilnie trzeciej bogini przeznaczenia, której na imię Skuld, czyli przyszłość. Napomina cię: Zatoniesz !

         I ty także zatoniesz w morzu wieczności. Wieczność zaś ta będzie dokładnie taka, jaką ją sobie sam zbudujesz. Albowiem napisano: Zdążać będzie człowiek do swego wiecznego domu (Koh 12, 5). A jak kiedyś zapadniesz w chwili śmierci w wieczność, tak pozostaniesz na zawsze !

         Trzeba, żebyś się naprzód oswoił po chrześcijańsku z tą myślą o przejściu do wieczności. Zawczasu zestawiaj bilansy. Ewentualne długi, które mogłyby w momencie przejścia do wieczności mocno zaciążyć, staraj się wyrównać. Sporządź testament swój i przeznacz coś dla ubogich i pamiętaj o spokoju duszy własnej. To wszystko nie przyspieszy ci śmierci ani o minutę !

         Staraj się oswoić po chrześcijańsku z tą myślą, ale nie tak, jak ci, co nie mają już cienia nadziei. Owszem jak ci, co w ten sposób pełni ufności wyznają za Apostołem: Zawsze będziemy z Panem (1 Tes 4, 17). U Pana, o którym budząc w nas ufność, śpiewa Kościół św. w prefacji: W którym nam zabłysła nadzieja szczęśliwego zmartwychwstania, tak, iż tych, których niechybny los śmierci zasmuca, przyszłej nieśmiertelności obietnica pociesza. Dla twych wiernych bowiem, Panie, życie nie ustaje, lecz się przemienia, a gdy przybytek ziemskiego tego żywota w proch się rozsypie, wieczne dla nich w niebiesiech przygotowuje się mieszkanie.

         A kiedy zjawią się przed tobą wysłańcy zapowiadający ci śmierć, kiedy srebrna nić przewinie ci się poprzez włosy, gdy osłabnie wzrok, zaciążą nogi i oddech stanie się trudny, nie bój się wtedy w niechrześcijański sposób. Mów raczej spokojnie: Błyskawice zapowiadające śmierć ! Zbliża się koniec ! Twoja, Panie, niech się spełni wola ! Przyjdź, Panie Jezu ! (Ap 22, 20).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.