X
 

Pewnego razu, gdy Jezus przechodził w szabat pośród zbóż, uczniowie Jego zaczęli po drodze zrywać kłosy. Na to faryzeusze mówili do Niego: «Patrz, czemu oni czynią w szabat to, czego nie wolno?» On im odpowiedział: «Czy nigdy nie czytaliście, co uczynił Dawid, kiedy znalazł się w potrzebie i poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego za Abiatara, najwyższego kapłana, i jadł chleby pokładne, które tylko kapłanom jeść wolno; i dał również swoim towarzyszom». I dodał: «To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Zatem Syn Człowieczy jest Panem także szabatu».

    Mk 2, 23-28

Komentarz

W rozmowach z młodymi ludźmi często można usłyszeć, że prawa ustanowione przez Boga ich ograniczają. „Dlaczego nie można tego czy tamtego? Dlaczego Bóg tak to wymyślił?” W takim myśleniu występuje zasadniczy błąd. Otóż Bóg swoim prawem nas nie ogranicza, ale chroni. Po pierwsze każdy z nas może przecież tego prawa nie stosować i żyć, jak chce. Po drugie zastanówmy się chwilę nad sensem np. przepisów drogowych. Też nas ograniczają: tu nie wolno skręcić, tu ulica jednokierunkowa i trzeba jechać dookoła, tu zakaz ruchu itd. Kiedyś tych przepisów nie było, ale w miarę jak ludzie ginęli w wypadkach, zaczęto rozumieć, że ograniczenie wolności kierowcy jest konieczne, że musi istnieć prawo obowiązujące wszystkich. Podobnie jest z prawem Bożym. Gdyby ludzie je stosowali, nie byłoby potępionych, a świat wyglądałby inaczej. Nie byłoby wojen, kradzieży, kłamstwa, a ludzie żyliby szczęśliwi. Problem jednak w tym, że coraz więcej jest tych, którzy „wiedzą lepiej” od Boga, jak powinno być. Dzięki temu świat wygląda, jak wygląda...


komentarz: Ireneusz Krosny

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 



              Kiedy człowiek się oddalił od hałasu zewnętrznego aby wejść w sekret swego serca, zamknął za sobą hałaśliwy tłum próżności i zrobił przegląd swoich skarbów wewnętrznych, kiedy już nie ma w nim ani agitacji, ani nieuporządkowania, kiedy nic nie może go dręczyć ani zirytować, ale wszystko w nim jest pełne radości, harmonii i pokoju, kiedy ten mały świat jego myśli, słów, i czynów uśmiecha się do niego jak domownicy do ojca rodziny, w której panuje ład i pokój – wtedy powstaje wspaniała pewność siebie. Z niej powstaje nadzwyczajna radość, a z tej radości tryska pieśń wesela, która zamienia się w uwielbienie Boga. To uwielbienie jest tym bardziej żarliwe, kiedy widać jasno, jak to wszystko, co jest dobre, samo w sobie jest darem Bożym.

     To radosne celebrowanie szabatu powinno być poprzedzone sześcioma dniami – to znaczy całkowitym zakończeniem dzieł. Trudzimy się najpierw czyniąc dobre dzieła, aby następnie wypocząć ze spokojnym sumieniem. Z dobrych dzieł rodzi się czyste sumienie, które prowadzi do mądrej miłości siebie samego, a to pozwala nam kochać naszego bliźniego jak siebie samego (Mt 22,39).

Św. Aelred z Rievaulx (1110-1167), mnich cysterski



A kiedy zabrakło wina, Matka Jezusa mówi do Niego: Nie mają już wina.

    J 2, 3


         Często z okazji godów w Kanie mówi się o używaniu napojów wyskokowych, o wstrzemięźliwości, a całkowitej abstynencji. Dla tej sprawy wytknął właściwą drogę w duchu wybitnie katolickim przyszły papież Pius XII w piśmie z 26 lipca 1929 r. Czytamy tam:

         Katolik w trunkach nie widzi trucizny lecz jeden z darów bożych. Winna latorośl została nawet przez Stwórcę upatrzona na przedziwną osłonę tajemnicy Eucharystii. Lecz nadmierne użycie trunków wyskokowych jest trucizną, trucizną dla dobrobytu, trucizną małżeńskiego szczęścia i pokoju domowego, a także aż nazbyt gwałtowną i częstą trucizną dla rozwoju przyszłych pokoleń.

         Ostrożne i umiarkowane używanie napojów alkoholowych nie jest grzechem. Ale nadużycie alkoholu jest grzechem, a tam, gdzie staje się powodem smutnych następstw, grzechem ciężkim, a nawet wołającym o pomstę do nieba.

         Umiarkowanie i abstynencja są w pierwszej linii naturalnymi środkami panowania nad sobą i dlatego jak wszystkie inne siły czysto naturalne nie są zdolne do wyrobienia moralnie mocnych charakterów. Lecz tam, gdzie wzrastają one na gruncie silnej woli, na którą pada nadprzyrodzona rosa łask, są one bardzo cennymi i nieodzownymi środkami do wytworzenia równowagi między ciałem i duszą, materią a duchem, której Bóg się domaga.

         Kościół katolicki nie może się zgodzić na przymus całkowitej prohibicji. Obowiązek całkowitej abstynencji zachodzi tylko wtedy, gdy inaczej nie można opanować namiętności. Lecz dobrowolna abstynencja w celu zadośćuczynienia za grzechy nadużycia alkoholu, dawania bliźnim dobrego przykładu i powstrzymywania ich od nadmiernego spożycia trunków wyskokowych jest apostolstwem, które Kościół św. popiera i uznaje, pochwala i błogosławi.


         Idź za tymi wytycznymi, a nie zbłądzisz. Niech zawsze i wszędzie kieruje tobą zasada: Wszystko niech się odbywa godnie i w należytym porządku (1 Kor 14, 40).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.