X
 

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść: «Podobnie jest z królestwem niebieskim jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obieg i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i, rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: „Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: „Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem”. Rzekł mu pan: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!” Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: „Panie, wiedziałem, że jesteś człowiekiem twardym: żniesz tam, gdzie nie posiałeś, i zbierasz tam, gdzie nie rozsypałeś. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!” Odrzekł mu pan jego: „Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że żnę tam, gdzie nie posiałem, i zbieram tam, gdzie nie rozsypałem. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz – w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”».

    Mt 25, 14-30

Komentarz

Myślę, że też doświadczyłeś takiego stanu, gdy o poranku czekające cię tego dnia obowiązki zdają się przekraczać dobę. Masz wrażenie, że dzień ma zbyt mało godzin, że to po prostu niemożliwe. A jednak podejmujemy to wyzwanie i z satysfakcją wieczorem zamykamy kolejny dzień. Zauważyłam, że im więcej spraw chcę ogarnąć sama, tym więcej generuje to nerwowości i stresu. Ale zawsze, bez wyjątku, gdy powierzam taki trudny dzień Jezusowi, gdy angażuję Go w każdą dotyczącą mnie sprawę, gdy trzymam się Go kurczowo, wieczorne podsumowanie zawsze wypada zaskakująco dobrze. Często nie tak, jak to sobie wymyśliłam czy zaplanowałam, ale ostateczny wynik jest na plus. Tylko dlaczego tak często o tym zapominam? Pan Bóg jest jedynym przyjacielem, który nigdy nie ma cię dosyć, zawsze ma czas na spotkanie, na burzliwe rozmowy i na kojącą ciszę. On jest – dla ciebie, dla mnie – nieustannie i nigdy nie narzeka na namolność ze strony człowieka. Obyśmy w modlitwie właśnie stawali się nieznośnie namolni, bez ograniczeń.


komentarz: Elżbieta Grodzka-Łopuszyńska

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


Bóg, jedyny mistrz modlitwy

         Modlitwa jest, co do swojej natury, rozmową i zjednoczeniem człowieka z Bogiem, a co do swojej skuteczności, zachowaniem świata i pojednaniem z Bogiem, mostem wzniesionym ponad pokusami, murem obronnym przeciwko niepokojom, wygaśnięciem wojen, przyszłą radością, działaniem, które nie ma końca, źródłem łask, dostawcą charyzmatów, niewidocznym postępem, pokarmem duszy, siekierą, która odcina brak nadziei, przepędzeniem smutku, zmniejszeniem gniewu, zwierciadłem postępu, przejawem naszej miary, testem stanu naszej duszy, objawieniem rzeczy przyszłych, pewnym zwiastowaniem chwały. Miej wielką odwagę, a sam Bóg będzie twoim mistrzem modlitwy. Nie można nauczyć się patrzeć za pomocą słów, ponieważ spoglądanie jest wynikiem natury. Nie można także nauczyć się piękna modlitwy, nauczanej przez bliźniego. Modlitwy uczymy się na modlitwie, a jej mistrzem jest Bóg i On przekazuje człowiekowi tę wiedzę..., obdarza darem modlitwy modlącego się i błogosławi dniom sprawiedliwych.

Św. Jan Klimak



Królowo Różańca świętego, módl się za nami !


         Ten pochwalny tytuł powinien nas napełnić szczególną pociechą. Umieszczono go na właściwym miejscu. Po licznych królewskich tytułach mogło się przez moment wydawać, że Matka Boża została od nas daleko odsunięta. Przez tytuł Królowej Różańca staje ona znowu tuż przy nas. Widzimy ją znowu, jak żyła na ziemi, jak dzieliła wesele i cierpienie ze Zbawicielem, jak w ten sposób zasługiwała sobie na chwałę niebieską. Tak więc w Różańcu świętym jest ona jakby drabiną Jakubową, która nieznacznie po 15 szczeblach prowadzi do nieba.

         Odmawianie Różańca podoba się Niepokalanej Pani naszej bez miary. Już samo Zdrowaś, które zgotowało jej szczęście i rozkosz niebieską, tak jej jest miłe, że św. Bernardyn ze Sieny pisze: I gdybyś po tysiąckroć razy w ciągu dnia pozdrawiał Maryję pozdrowieniem anielskim, to ona pozdrawiałaby cię nawzajem po tysiąckroć razy z nieba.

         Prócz tego Różaniec św. jest przecudnym dowodem wdzięczności względem Bogarodzicy. I przebijającą niebiosa prośbą ! Nie bez powodu zapewnia kierowany przez Ducha Świętego Kościół: Królowa nieba zapewniła, że ten łatwy sposób modlitwy jest jej nadzwyczaj miły, że jest odpowiednim środkiem uzyskania miłosierdzia Bożego, że wreszcie przynosi zbawienie, ocalenie narodom i zawsze pożądaną pomoc w każdym nieszczęściu.

         Wskaż mi wreszcie choćby jednego świętego ostatnich wieków, któryby nie stał wiernie przy boku Królowej Różańca św. - Co ty uczynisz ?

         Idź przez życie z poświęconą koronką w kieszeni. Już samo jej poświęcenie przez Kościół przynosi błogosławieństwo i opiekę.

         Może nie będziesz mógł każdego dnia odmówić jednej z trzech cząstek Różańca. Zresztą nie chodzi tu o mnogość. Ale gdy dokonałeś tego, że każdego dnia przynajmniej jeden dziesiątek Różańca św. złożyłeś u stóp godnej uwielbienia Królowej - a można to uskutecznić nawet podczas cichej drogi - to wierz mi, iż nigdy nie będziesz tego żałował. Zwłaszcza w godzinę śmierci ! Boża Rodzicielka woła także do ciebie: Błogosławiony ten, kto mnie słucha, kto co dzień u drzwi moich czeka (Prz 8, 34).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.