X
 

Faryzeusze przystąpili do Jezusa, chcąc Go wystawić na próbę, i zadali Mu pytanie: «Czy wolno oddalić swoją żonę z jakiegokolwiek powodu?» On odpowiedział: «Czy nie czytaliście, że Stwórca od początku stworzył ich jako mężczyznę i kobietę? I rzekł: „Dlatego opuści człowiek ojca i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem”. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, niech człowiek nie rozdziela». Odparli Mu: «Czemu więc Mojżesz przykazał dać jej list rozwodowy i odprawić ją?» Odpowiedział im: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony, lecz od początku tak nie było. A powiadam wam: Kto oddala swoją żonę – chyba że w wypadku nierządu – a bierze inną, popełnia cudzołóstwo. I kto oddaloną bierze za żonę, popełnia cudzołóstwo». Rzekli Mu uczniowie: «Jeśli tak ma się sprawa człowieka z żoną, to nie warto się żenić». On zaś im odpowiedział: «Nie wszyscy to pojmują, lecz tylko ci, którym to jest dane. Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są także bezżenni, którzy ze względu na królestwo niebieskie sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!»

    Mt 19, 3-12

Komentarz

Wystawić kogoś na próbę można na różne sposoby. I różne cele mogą takiemu postępowaniu przyświecać. Faryzeusze wystawiali Jezusa na próbę – i to nie raz – właściwie z jednego tylko powodu. Ich pytania nie były zadawane z ciekawością kogoś, kto poszukuje odpowiedzi, kto chciałby poznać odpowiedź. Oni tę jedyną prawdziwą odpowiedź przecież znali. Faryzeusze pytali Jezusa, żeby Go skompromitować, pokazać sprzeczności w Jego nauczaniu – w tym konkretnym przypadku, o którym mówi rozważany fragment Ewangelii według św. Mateusza, chcieli pokazać, że Jego nauka kłóci się z nakazami Mojżesza. Więc kim wreszcie jest ten Jezus, że na takie odstępstwa sobie pozwala? Kwestie proceduralne, tak bardzo zajmujące faryzeuszy, że przesłaniają im rzeczywistość, przedstawia im Jezus spokojnie, we właściwym egzystencjalnym wymiarze. Tak, faryzeusze, wystawiając Jezusa na próbę, wcale nie chcieli się czegoś nowego dowiedzieć. A przecież, chcąc nie chcąc – dowiedzieli się.


komentarz: Krzysztof Łęcki

Pokaż rozważanie 

 Ukryj 


„Będą oboje jednym ciałem”

         Ojcze Święty,
Ty stwarzając człowieka na swój obraz i podobieństwo,
powołałeś do istnienia mężczyznę i kobietę, aby jako mąż i żona,
złączeni w jedno ciałem i duszą,
spełniali w świecie swoje posłannictwo.

Prosimy Cię, Boże,
ześlij swoje błogosławieństwo na tych nowożeńców N. i N.
i wlej w ich serca moc Ducha Świętego.
Spraw, Panie, aby żyjąc w tej sakramentalnej wspólnocie,
którą dziś zapoczątkowali,
obdarzali się wzajemnie miłością
i świadcząc w ten sposób, że jesteś wśród nich obecny,
stanowili jedno serce i jedną duszę.
Udziel im też pomocy, Panie,
aby dom, który zakładają,
podtrzymywali wspólnym wysiłkiem
a swoje dzieci, wychowane w duchu Ewangelii,
przygotowali do wspólnoty z Tobą w niebie.

Błogosław swojej służebnicy, N.,
aby pełniąc zadania małżonki i matki,
czystą miłością swój dom ożywiała,
a zawsze życzliwa i dobra, była jego ozdobą.
Błogosław też swemu słudze, N.,
niechaj dobrze wypełnia obowiązki wiernego męża
i troskliwego ojca.
Ojcze Święty, spraw,
aby ci, którzy wobec Ciebie zawarli małżeństwo  
radowali się w wieczności udziałem
w obiecanej im uczcie niebieskiej.
Przez Chrystusa, Pana naszego.

Mszał Rzymski



Rekolekcje: W pogoni za szczęściem.


         Nie można znaleźć szczęścia w rzeczach ziemskich. Pozostaje jeszcze jedynie nadprzyrodzoność, to, co nie przemija, co wieczne. A tym jest Bóg ! Tak być musi. Albowiem duch i serce człowieka są takiej pojemności, że tylko dobro nieskończenie piękne, prawda i dobroć może je zadowolić, tzn. może je uszczęśliwić. A tym jest tylko sam Bóg. Dlatego też woła św. Bernard: Czyżby serce, które samego Boga może ogarnąć, mogło zadowolić się czymś innym, co jest mniejsze od Boga ? - Szczęście ponadto jest zaspokojeniem wszystkich życzeń i potrzeb. A to może Bóg tylko uczynić. Albowiem w Bogu tylko zyskuję i znajduję świat cały, jak trafnie zauważa Alban Stolz.

         Korzystaj z doświadczenia. Piotr znalazł pełnię szczęścia, gdy na Taborze upajał się chwałą Jezusa, gdy równocześnie całkowicie zatopił się w Bogu. Franciszek z Asyżu znalazł pełnię szczęścia, gdy na górze Alwerni tak był zjednoczony z Bogiem, że ledwie był w możności zawołać: Bóg mój i wszystko moje ! Napoleon nie znalazł szczęścia w zdobywczych wyprawach, nie znalazł go w triumfach swych zwycięstw, ani w miłości, ale w młodości swej, gdy z dziecięcym sercem przystąpił do pierwszej Komunii św. i był w błogosławionym zjednoczeniu z Bogiem. Jeśli i ty chciałbyś być szczery, to musiałbyś może także cofnąć się do swojej pierwszej Komunii św. lub do innego jakiegoś religijnego przeżycia, które poruszyło cię do łez, by wskazać na twoją chwilę Taboru, prawdziwego szczęścia.

         O tak, św. Augustyn słusznie woła: Dla siebie stworzyłeś nas, o Boże, i niespokojne serce nasze dopóki nie spocznie w Tobie ! A św. Teresa, swoim aksjomatem trafia w jądro rzeczy: Wystarcza sam Bóg !

         Zaniechaj więc nieporządnego grzebania w rzeczach ziemskich. Zaprzestań uganiać się za ziemskimi marnościami. Stój przy Bogu, wiodąc życie w Bogu i dla Boga. Ustawicznie kieruj igłę magnetyczną serca twego ku Stwórcy. Tęsknij za pełnią szczęścia w Bogu nad gwiazdami. Nie ze zniechęcenia do świata, nie z obawy przed pracą i cierpieniem, lecz z gorącego pragnienia, by znaleźć całkowite szczęście w Bogu i nigdy od niego nie być oddzielonym. Wzdychaj z Apostołem: Z dwóch stron doznaję nalegania: pragnę odejść, a być z Chrystusem (Flp 1, 23).


Rozmyślania pochodzą z książki "Z Bogiem" o. Atanazego Bierbauma OFM
wydanej w Krakowie w 1934 r. za aprobatą tamtejszej Kurii Książęco-Metropolitalnej.